captcha image

A password will be e-mailed to you.

Google i Facebook zabierają się za antyszczepionkowców. Ograniczają promocję ich materiałów i zniechęcają, odbierając zarobek. Nareszcie!

Ruchy antyszczepionkowe to nic nowego – istnieją od czasu opracowania pierwszych szczepionek. Jednak ich współczesny rozkwit jest silnie związany z rozwojem internetu i łatwiejszym rozpowszechnianiem informacji. Niesławny tekst przekupionego przez kancelarię prawną Andrew Wakefielda dotyczący rzekomego związku szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce z autyzmem ukazał się w 1998 roku. To czas, gdy mnóstwo ludzi zyskało swobodny dostęp do sieci. Późniejsze pojawienie się sieci społecznościowych i YouTube’a sprawiło, że rozpowszechnianie informacji stało się jeszcze łatwiejsze. Jednocześnie zmniejszył się dystans między informacjami prawdziwymi i fałszywymi – kanał czy film propagujące niezgodne z wiedzą naukową wygląda tak samo i jest równie łatwo dostępny, jak materiały przekazujące prawdziwe informacje.

Oczywiście prawdziwym problemem nie jest swoboda dostępu do informacji, tylko brak umiejętności oceny wiarygodności tych informacji przez odbiorców. To poważny, wręcz zasadniczy problem i można o tym długo pisać. Najlepszym rozwiązaniem jest porządna edukacja. To jednak zajmie całe lata, a teraz trzeba czym prędzej ratować sytuację. Wedle oceny WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) odmowa szczepień wywołana ruchami antyszczepionkowymi należy do 10 największych zagrożeń dla zdrowia w 2019 roku.

Bardzo ważne jest, by ograniczać rozpowszechnianie źródeł, które zawierają nieprawdziwe i niebezpieczne dla zdrowia informację. Takich, jak antyszczepionkowe filmy (często z żółtymi napisami), których pełno jest w internecie. Ludzie traktują je jako poważne źródło wiedzy, choć analiza tych pseudodokumentów pokazuje, że pełne są kłamstw, przeinaczeń i manipulacji.

Dlatego doskonałą wiadomością jest to, że YouTube zabrał się na poważnie za egzekwowanie istniejących już od dawna zasad. We wskazówkach dotyczących treści przyjaznych dla reklamodawców czytamy, że:

Filmy, które zachęcają do podejmowania szkodliwych lub niebezpiecznych działań prowadzących do poważnych obrażeń fizycznych lub szkód emocjonalnych bądź psychicznych, nie są odpowiednie do wyświetlania reklam. Chodzi tu np. o filmy przedstawiające bolesne lub inwazyjne zabiegi chirurgiczne i kosmetyczne bądź „żarty” z elementami molestowania seksualnego lub upokorzenia.

źródło: https://support.google.com/youtube/answer/6162278?hl=pl

Na tę kategorię powołuje się YouTube w związku z usunięciem możliwości zarabiania na filmach kilku dużym kanałom zamieszczającym antyszczepionkowe treści. Prawdopodobnie mobilizacja to efekt pretensji, jakie zgłosili reklamodawcy. Zdaniem BuzzFeed News kilka globalnych firm wycofało swoje reklamy z serwisu m.in. dlatego, że pojawiały się przy antyszczepionkowych materiałach.

Usunięcie możliwości zarabiania na filmach nie wpływa co prawda bezpośrednio na ich dostępność, ale może zniechęcić ludzi, którzy zarabiają na szerzeniu antyszczepionkowych informacji. Bo, nie oszukujmy się, „Big Pharma” zarabia na szczepieniach, ale nie jest to dla niej złoty interes. Za to zwalczanie szczepień i wciskanie ludziom swoich produktów to świetny zarobek dla mnóstwa firm i prywatnych osób. Dodatkowo do akcji włączyli się Rosjanie, w których interesie jest skłócanie ludzi w krajach, które Kreml uznaje za nieprzyjazne względem Rosji.

Równie ważne, a może ważniejsze jest usuwanie materiałów antyszczepionkowych z wyników wyszukiwania i treści rekomendowanych. Od pewnego czasu podobne działania prowadzi Google – wielu stronom propagującym podobne treści obniżono rankingi w algorytmach wyszukiwarki i przestały się one pojawiać na początku wyników przy wyszukiwaniu haseł takich jak „szczepienia”, „bezpieczeństwo szczepionek” itp.

Podobny efekt widać też na YouTube’ie – niestety tylko po angielsku. Wyszukanie hasła „vaccines” daje nam w pierwszej dziesiątce same filmy zgodne z wiedzą naukową. Ale już przy haśle „szczepienia” dostajemy miks, w którym przeważają antyszczepionkowe filmy.

Google zapewnia, że trwa proces “wydobywania” w wynikach wyszukiwania materiałów wartościowych i obniżania rekomendacji dla tych antyszczepionkowych.

W tej kwestii warto pomóc i zgłaszać materiały, które zawierają fałszywe informacje o szczepieniach. Przy takim filmie można kliknąć w trzy kropki poniżej odtwarzacza i wybrać pozycję “Zgłoś”. Dalej wybieramy kategorię “Spam lub treści wprowadzające w błąd” i “Tekst wprowadzający w błąd” lub “Działania szkodliwe i niebezpieczne” i “Inne niebezpieczne sceny”.

Niestety przy polskich filmach promujących antyszczepionkowe bzdury nadal pełno jest reklam. Może warto czasem zwrócić uwagę firmom, których reklamy pojawiają się w takim kontekście.

Za porządki zabrał się też Facebook. Firma poinformowała, że planuje (oby na tym się nie skończyło) usuwanie z rekomendowanych użytkownikom tych grup, które skupiają antyszczepionkowców.

Oczywiście można się spodziewać, że niewielka, ale bardzo hałaśliwa grupa przeciwników szczepień podniesie zaraz raban, krzycząc o cenzurze. Szczególnie w Polsce i krajach, gdzie prawdziwa cenzura przez lata działała, takie hasła robią wrażenie.

Ale warto zostawić emocje i spojrzeć na to szerzej. Materiały antyszczepionkowe to rozpowszechnianie niebezpiecznych dla życia i zdrowia informacji. Zapewne niewiele osób protestowałoby, gdyby usunięto film pokazujący krok po kroku, jak zatruć miejskie wodociągi. A przecież antyszczepionkowcy robią coś podobnego – zachęcają do szkodzenia innym. Sami zwykle są zaszczepieni, za to nie chcą zaszczepić swoich dzieci (które niekoniecznie się na to zgadzają) oraz zachęcają, by inni się nie szczepili, a więc stwarzali zagrożenie i dla siebie, i dla osób, które szczepić się nie mogą. Na całe szczęście niedawny sondaż pokazał, że w Polsce coraz więcej ludzi uważa szczepienia za ważne i potrzebne, więc antyszczepionkowcy ponieśli porażkę.

Jednak, aby taki trend utrzymać, trzeba aktywnie walczyć z dezinformacją.

Dlatego trzymam kciuki za YouTube’a i Facebooka – obie te platformy przyczyniły się (choć nie celowo) do rozpowszechnienia ruchów antyszczepionkowych i obie zabierają się za naprawianie sytuacji. Oby wytrwały w tym postanowieniu.

najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ireneusz
Gość
Ireneusz

Cenzura to cenzura. Skoro rację mają zwolennicy szczepień to dlaczego nie umieją się obronić merytorycznie tylko sięgają po cenzurę? Dla mnie jest coś na rzeczy…

Pionek
Gość
Pionek

tez lubie monopol

Nie ma więcej wpisów